Rocznicowy przegląd wydarzeń sprzed lat. Tych znanych i tych zapomnianych. Gdyż, jako rzecze Cycero, historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae.
Blog > Komentarze do wpisu
8 II 1957. Koniec wojny polsko-japońskiej
Wojna polsko-japońska? Oczywiście! Była to ostatnia wojna w historii wypowiedziana przez Polskę. I trwała oficjalnie ponad 15 lat.

KONIEC WOJNY POLSKO-JAPOŃSKIEJ

8 lutego 1957

 

8 lutego 1957 wiceminister spraw zagranicznych PRL Józef Winiewicz i ambsador Japonii przy ONZ Kase Toshikazu podpisali układ o przywróceniu normalnych stosunków między Polską Rzeczypospolitą Ludową a Japonią.


Wojna polsko-japońska rozpoczęła się 11 grudnia 1941, tuż po ataku na Pearl Harbor. Jak na konflikt dwóch dużych państw, nie było to jednak starcie ani zbyt krwawe ani zbyt intensywne. Żadna jednostka polska nie stoczyła nigdy walki z żadną jednostką japońską.


Natomiast w pamięć Japończykom zapadły zapewne wyczyny naszego pilota, pułkownika Witolda Urbanowicza. Urbanowicz, skonfliktowany z polskim dowództwem, został odesłany do Stanów Zjednoczonych w celu prowadzenia agitacji na rzecz naboru Polonii amerykańskiej do wojska. Nie mogąc jednak długo wytrzymać na ziemi zgłosił się na ochotnika do amerykańskiej 14 Floty Lotniczej walczącej na froncie chińskim. Jako pilot słynnego dywizjonu 75, tzw. „Latających Tygrysów”, wsławił się starciem nad Changde, gdy osłaniając formację bombowców samotnie stoczył walkę z 6 japońskimi myśliwcami, z których dwa zestrzelił.


Witold Urbanowicz

pułkownik Witold Urbanowicz (1908-1996),

po wojnie mieszkający w Nowym Jorku


Istniały plany udziału Polskiej Marynarki Wojennej w walkach na Dalekim Wschodzie. W lipcu 1943 Royal Navy rozważało skierowanie niszczyciela ORP „Orkan” do walki z Japonią po zakończeniu morskiej batalii z Niemcami. Propozycję odrzucił premier Winston Churchill, a i sam „Orkan” niedługo poszedł na dno po spotkaniu z niemiecką torpedą. W październiku 1944 wiceadmirał Jerzy Świrski zaproponował wysłanie na Daleki Wschód jednego niszczyciela (prawdopodobnie OPR „Piorun”) w celach propagandowych. Prezydent Ignacy Mościcki odrzucił propozycję.


Za to w sierpniu 1945 w Mandżurii, a konkretnie w Charbinie, polscy emigranci pod dowództwem Bronisława Stefanowicza utworzyli ochotniczy oddział powstańczy. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do walk przeciwko Japończykom, Charbin, największe skupisko europejskiej ludności w Mandżurii, powstał przeciwko okupantowi. Powstańcy, głównie Rosjanie, rozbroili miejscowy garnizon japoński, a 120-osobowy oddział polski obsadził dworzec kolejowy i lotnisko, utrzymując zajęte obiekty do momentu wkroczenia Sowietów do miasta.


Warto nadmienić, że jak na wrogie państwa, Polska i Japonia utrzymywały nadzwyczaj dobre stosunki. Polska ambasada funkcjonowała w Tokio aż do października 1941 i została zamknięta dopiero na skutek wyraźnych nacisków Niemiec. Współpraca wywiadów, skierowana głównie przeciwko Związkowi Radzieckiemu, funkcjonowała nawet po wejściu państw w stan wojny. Polscy kurierzy państwa podziemnego jeździli po Europie zaopatrywani w paszporty dyplomatyczne kontrolowanego przez Japończyków państwa Mandżukuo. W litewskim Kownie funkcjonowała nawet zorganizowania polsko-japońska siatka wywiadowcza pod kierunkiem konsula japońskiego Chiune Sugihary, porucznika Leszka Daszkiewicza i kapitana Alfonsa Jakubiańca. Sugihara zasłużył się uratowaniem od śmierci ponad sześciu tysięcy Żydów polskiego pochodzenia wydając im, bez zgody swoich szefów, wizy japońskie. Podobnie dobre stosunki nawiązali w Sztotkholmie, tamtejszy attache wojskowy Makoto Onodera i major Michał Rybikowski.


Pokój polsko-japoński podpisano 12 lat po zakończeniu wojny. Za to do dziś nie podpisano pokoju rosyjsko-japońskiego. Terenem spornym pozostają Kuryle, zajęte przez Sowietów w czasie wojny. Nie dalej jak dziś premier Japonii Naoto Kan zapewnił, że Japonia nie wycofa się z żądania zwrotu wysp, co doradca Kremla ds. polityki zagranicznej Siergiej Prichodźko skonstatował stwierdzeniem, że suwerenność Rosji nad nimi nie podlega żadnej rewizji. 7 luty to w Japonii „Dzień Terytoriów Północnych”, jak nazywane są tam Kuryle. Ta „wojna” trwa już ponad 65 lat i nie widać żadnych nadziei na jej rychły koniec.

poniedziałek, 07 lutego 2011, przemyslaw_kmieciak

Polecane wpisy